Life update.

Z racji, że właśnie mam krótki urlop i zdołałam się trochę zrelaksować, znalazłam czas, by coś Wam napisać. Poza tym tak dla odmiany coś się w tym naszym życiu teraz dzieje, więc opowiem Wam, co to takiego.

Nie wiem, czy już Wam mówiłam, ale kilka tygodni temu zdecydowaliśmy się na przejście na weganizm. Tylko że raczej żywieniowy, nie lifestylowy. Czyli nie wyrzucam moich skurzanych butów, moich poduszek z pierzem, wełnianego kocyka i swetrów. Kot też zostaje. Kot nie przeszedł na weganizm, choć ostatnio najlepszą zabawką była natka marchewki… Nie szalejemy. W naszych granicach odżywiamy się bezzwierzęco, niemniej gdy jesteśmy u rodziny, czy w drodze, nie płaczemy i nie histeryzujemy, gdy jedyną dostępną opcją jest ta wegetariańska. Rodzinie nawet nie powiedzieliśmy, bo już wystarczająco im przeszkadzał wegetarianizm. W każdym razie musimy znosić ciągłe docinki. Dla świętego spokoju zdecydowaliśmy się na spokojne podejście do tematu. W ostatnim roku uświadomiliśmy sobie, że święty spokój to jedna z cenniejszych rzeczy. Poza tym nie bez znaczenia jest fakt, że znaleźliśmy genialne tofu, które SMAKUJE. I to tak dobrze, że lubię je kroić w plasterki i kłaść na kromkę chleba. Na surowo.

W piątek byliśmy na targach książki w Lipsku. Mała kataftrofa w stylu zero waste. Okazało się, że z naszymi szklanymi butelkami i szklanym pudełkiem (w którym mieszkały nasze wegańskie naleśniki – prowiant na cały dzień) nie mogliśmy wejść. Musieliśmy je zostawić ochronie. Zatem byliśmy bez picia i bez jedzenia. A ja się zastanawiałam, czy nasze szkło odzyskamy. Bardzo chciałam, bo kocham moją butelkę i uwielbiam pudełko. W związku z butelką mojego Niemca nie miałam takich problemów, bo brakowało mi tam jakiś głębszych emocji. Zatem pomijając targi same w sobie (bardzo nam się podobały, choć towarzyszący im comic con nas wykończył pod względem promowania konsumpcji) musieliśmy kupić coś do jedzenia – padło na naleśniki z marcepanem i – u mnie – wiśniami oraz – u mojego Niemca – bananem na plastikowych tackach, na jakimś stoisku dostaliśmy jabłko, a potem zjedliśmy smażoną bagietkę na maśle. Choć naleśniki wegańskie na pewno nie były, to co do bagietki nie mogę się wypowiedzieć, bo masło mogło być równie dobrze margaryną. Miał być tam czosnek, ale nie było… W każdym razie w miarę tanio, tłusto, energii trochę było, jakoś udało nam się przeżyć bez picia cały dzień. Znaleźliśmy za to wspaniałe stoisko z rzeczami z papieru z trawy. Może kiedyś o tym więcej napiszę. Jak się więcej dowiem.

Poza tym weszliśmy w ten etap, gdzie faktycznie szukamy nowego mieszkania. Od czterech i pół roku mieszkamy w obecnym, malutkim, a w naszym zero waste życiu przydałby się balkon. By mieć kompostownik. By mieć miejsce na rośliny. By Miri mogła się w końcu na większej przestrzeni wybiegać. Byśmy mogli mieć normalne łóżko i zdrowy dystans między życiem a spaniem. I w końcu miejsce w kuchni! I choć logicznie rzecz biorąc obecne mieszkanie nam wystarczy, przeżyjemy tutaj, to trochę więcej przestrzeni nam się przyda. Zwyczajna higiena umysłu. W dodatku z obecnym mieszkaniem wiąże się sporo przykrych przeżyć i też chcielibyśmy zostawić je za sobą. Mimo że ja np. nie lubię zmian. Najchętniej bym tu została, by nie musieć się stresować nowym miejscem (choć nie będziemy mieszkać daleko od obecnego mieszkania), informowaniem całego świata o zmianie adresu, przeprowadzką i jeszcze doprowadzeniem starego mieszkania do stanu przyzwoitego. Znaczy chodzi o malowanie ścian. Może jednak wtedy przekonam mojego Niemca, by w nowym też od razu pomalować – na kolor bzowy? Zobaczymy. Niemniej przeprowadzka ma jedną wielką zaletę – w końcu teściowie dadzą nam święty spokój. Nudzą od lat, że jak my możemy mieszkać w tym pudełku na buty. Cóż, nie mogliby więcej nudzić, bo nowe mieszkanie byłoby ponad dwukrotnie większe.

I to tyle obecnie z naszego życia. Jak pojawi się coś ciekawego (a raczej mało się u nas ciekawych rzeczy dzieje), to dam Wam znać.

Miłego tygodnia!

PS Ja się włóczę w tym tygodniu po lekarzach, więc nie jest to jakiś szczególnie miły urlop… Ale urlop.


Podobało się? Podziel się z innymi!
Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedintumblrmailFacebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedintumblrmail