Sauberkunst i poszukiwanie szamponu bez plastiku

Jeśli chodzi o szampon, to pierwsza myśl, jaka się pojawia: „On z całą pewnością nie jest zero waste”. Druga myśl to: „Ale Lush ma stałe szampony w kostce!”. Moja trzecia była: „Nie chcę Lusha, jest dla mnie trochę zbyt agresywny, ale gdzieś obiło mi się o oczy mydło do włosów – wypróbuję!”. Po tych wszystkich myślach i buszowaniu po niemieckich stronach zero waste, trafiłam na sklep z mydłami Sauberkunst.

Od razu chciałam zrobić tam zakupy. Naprawdę. Tyle że jak zwykle chciałam za dużo, a na moim koncie wciąż nie ma milionów. Szkoda. No to czekałam parę miesięcy (czyli aż skończył mi się szampon w butelce) i kupiłam.

Mimo wszystko starałam się dość minimalnie do tego podejść. Kupiłam mydło do włosów. Stały szampon do włosów o zapachu różanym. Delikatne mydło do twarzy (jak skończy mi się żel), próbkę mydła do skóry zanieczyszczonej i wiśniową kulę do kąpieli. Do tego dostałam trzy próbki mydełek: rokitnik, mango lassi i do skóry wrażliwej. I wszystko pachnie absolutnie pięknie. Lush może się schować.

Niestety z tym mydłem do włosów to nie wyszło. Jeszcze nie załapałam, jak się tego używa. Przeczytałam w Internecie parę instrukcji, jak to zoptymalizować, żeby w ogóle działało (cóż, były dni, gdy wychodziło mi lepiej…), na razie jednak nie mogę nazwać tego sukcesem. Za to szampon w kostce świetnie się sprawdza i cudownie pachnie. Najprawdopodobniej kupię następnym razem więcej. Nie będę się jednak poddawać i postaram się oswoić to nieszczęsne mydło. Jak mi się uda, uraczę Was stosem rad. A jak nie… to nie.

Z samego zakupu w Sauberkunst jestem bardzo zadowolona (w końcu to nie wina sklepu, że nie umiem się posługiwać jego produktami). Wszystko zapakowane w papier (z wyjątkiem kuli do kąpieli, która jest w kompostowalnej folii), bez zbędnych rzeczy. I pachnie cudownie. Mydło rokitnikowe przerobiłam na mleczko do czyszczenia wanny (akurat się skończyło i posiłkując się przepisem z „Wyrzuć chemię z domu” złożyłam mydełko w ofierze), które wydziela oszałamiający wręcz aromat. Jeśli mieszkacie w Niemczech i lubicie Lusha – wypróbujcie koniecznie Sauberkunst.


Podobało się? Podziel się z innymi!
Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedintumblrmailFacebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedintumblrmail
  • Jak ładnie pachnie, to muszę kiedyś spróbować :)
    A intensywnie, czy delikatnie?

    • Dość intensywnie, ale bez sztucznej nuty.