Jestem snobką.

jestem snobka

Jestem towarem luksusowym. Tak też, choć w innych słowach, mówiłam moim byłym chłopakom. Na mnie trzeba sobie zwyczajnie móc pozwolić. Tak też zapowiedziałam mojemu Niemcowi, a on nie uwierzył. Dopiero później zdał sobie sprawę, że nie było w tym ani grama przesady.

Swoją drogą snobizm uważam za temat dość szeroki. Niektórzy idą w zupełnie inną stronę i wyznają zasadę żula. Ostatecznie chcą się tym tylko zaprezentować, pokazać, że w swoim stylu życia są lepsi (zakładając, że robią to celowo, a tacy ludzie też istnieją). A ja dziś oficjalnie przyznaję, że jestem snobką. Może trochę na wyrost, może to, o czym mówię, nie jest pozbawione wyjątku, bądź w ogóle nie jest zasadą. Taki mały rachunek sumienia bez wyrzutów.

Jadam trufle* i szynkę parmeńską**.
Pizzę tylko z włoskiej restauracji, żadnej tam pizzerii na rogu.
Kocham makaroniki, ale nie te mrożone z Lidla.
Buty tylko ze skóry.
Ubrania najlepiej z wełny i jedwabiu (choć tu odpuszczam też na rzecz wiskozy i bawełny).
Na tanią czekoladę nawet nie spojrzę, gdy jestem na zakupach. Tylko jakieś Lindty, czy ręcznie robione…
Bio. Kiedy i gdzie się tylko da.
Kota karmię kaczką czy bażantem. Żadnym tam kurczakiem.
Sztuczna biżuteria niech idzie do diabła. Jestem kobietą, chcę srebra, złota i diamentów!
Nie tknę perfum z drogerii, chcę Diptyque i inne takie. Niszowe, czy inne Chanele…
Szminek Chanel też nigdy za wiele.
Generalnie chętnie wydam więcej na lepszą jakość niż grosze na byle co.

Wiecie co? Jestem snobką. Lubię dobre życie, dobrą jakość i świadomość, że nie jestem bylejaka. Że moje życie też takie nie jest.

I mówi to osoba, która wciąż żyje w miniaturowym mieszkaniu, a pieniędzy ledwo starcza na to życie. A i tak na nim nie oszczędzam (wystarczy zobaczyć, ile wydaję na kocie jedzenie…). Wolę mniej, ale lepiej. Ale minimalistką nie jestem. Tylko zwyczajną snobką.

(Swoją drogą myślę, że nie jedzenie mięsa też jest snobistyczne, kolejny punkt do mojej listy.)

*Z nimi mam ten problem, że są ciężko dostępne, drogie jak cholera i często i tak nie takie, jak należy.

**Mój wegetarianizm nie ma się w ostatnim czasie najlepiej, niemniej jednak po krótkim czasie, gdy mogłam jeść mięso bez przeszkód, znowu zaczynam chorować po jego najmniejszej ilości. Najwidoczniej nie jest mi to pisane…


Podobało się? Podziel się z innymi!
Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedintumblrmailFacebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedintumblrmail