Mój rok 2016

2016

Dla wielu osób rok 2016 był trudny. Zarówno osobiście, jak i pod względem politycznym. Zresztą nie ma się co dziwić – w 2016 Europę zalała fala uchodźców, co (choć przyznaję to niechętnie…) pociągnęło za sobą ataki terrorystyczne; chore wybory w USA; śmierć wielu znanych osób (ale z drugiej strony to spotyka nas co roku); absurdalna ustawa aborcyjna w Polsce i inne genialne pomysły rządu… To te najważniejsze wydarzenia, a wyliczać można by pewnie w nieskończoność…

Dla wielu osób rok 2016 był trudny. Dla mnie też. Niemniej jestem z niego (i siebie) bardzo dumna. Przeżyłam trochę niemiłych rzeczy (m.in. mobbing w pracy), ale z drugiej strony udało mi się zamknąć temat prawa jazdy i nareszcie je zdobyć, a co za tym poszło – samochód. Piękny (choć obecnie brudny. Bardzo brudny). Moim osobistym sukcesem jest to, że dostałam tylko jeden mandat za przekroczenie prędkości i wjechałam w tylko jeden inny samochód. A co za tym poszło (to niemiłe…) to bardzo wysoki koszt ubezpieczenia na 2017… Jestem ogromnie wdzięczna moim teściom, bo bez nich wiele rzeczy nie udałoby mi się zrobić. Dziękuję im za zaufanie i miłość, jakimi mnie darzą. Bez nich chyba bym się kilka razy już porządnie załamała, bo musiałabym stanąć w miejscu. A tak – brnę do przodu.

W tym roku wyszłam też za mąż. W końcu zalegalizowaliśmy z moim Niemcem nasz związek, co obojgu dobrze zrobiło. Za tym poszła również zmiana nazwiska. Jestem ogromnie szczęśliwa z obu powodów (ślubu i nowego nazwiska). Powoli dochodzę do momentu, w którym jestem, kim chcę być i jestem z siebie zadowolona. Pewne blokady znikają. Niemniej sporo pracy jeszcze przede mną.

Poszłam do szkoły. Po jej ukończeniu będę bankowcem. I powiem Wam, że nie spodziewałam się, że ta praca sprawi mi aż tyle przyjemności! Mam już za sobą cztery miesiące pracy w banku (i dwa tygodnie szkoły… szkoła nudna, najchętniej wywaliłabym ją z planu) i w tej chwili nie zamieniłabym jej na nic innego. Zobaczymy, co powiem za dwa i pół roku, gdy szkoła się skończy, a ja będę się musiała zastanawiać nad swoją przyszłością. Przy odrobinie szczęścia zostanę tam, gdzie jestem, ale to nie jest takie oczywiste, bo obecnie się raczej zwalnia pracowników – nie zatrudnia. Zobaczymy. Na razie się nie martwię.

Przejechałam w 2016 roku moim samochodem dziesięć tysięcy kilometrów. Pierwsze dwa miesiące były pełne lęków, ale jest coraz lepiej (dopiero wyjazd na Sylwestra do Polski był w stanie mnie przerazić, bo takiej odległości na raz jeszcze nie miałam możliwości przejechać). No i już jeżdżę bez nawigacji. Przynajmniej do znanych mi miejsc.

I uczę się szyć. Podejrzewam, że w tym roku będę o tym raz za czas wspominać. To obecnie moje ulubione hobby (poza spaniem).

No, ale było też trochę porażek w tym roku. O nich krótko. Zaniedbałam bloga. Wciąż się nie przeprowadziłam. Miri wciąż bywa upierdliwa. Jeszcze nie stałam się milionerką. Zaniedbałam sport (to już niemal całkowicie…), a moje zdrowe odżywianie też nie jest optymalne. Nad tym muszę trochę popracować. No i mogłabym więcej oszczędzać. Obecnie nie idzie mi to najlepiej. Ale jak już wspomniałam na początku – jestem z tego roku i siebie dumna. A co do sytuacji na świecie – udaję, że to mnie nie dotyczy, choć akurat w dniu zamachu w Berlinie tam byłam. Na szczęście miasto jest na tyle duże, że byłam wystarczająco daleko.


Podobało się? Podziel się z innymi!
Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedintumblrmailFacebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedintumblrmail