Organizacja ślubu – jak sprawić, by wszyscy byli niezadowoleni

organizacja slubu

Dziś podzielę się z Wami porcją doświadczeń, jakie zebrałam, postanawiając spontanicznie wyjść za mąż. Decyzję podjęliśmy z moim Niemcem w połowie lipca. Drugiego sierpnia mieliśmy wyjechać do Polski, więc do tego dnia chcieliśmy załatwić wszystkie formalności, ale po podliczeniu finansów zrezygnowaliśmy z tego wyjazdu. Wyszliśmy z założenia, że skoro bierzemy ślub to i tak wszystkich zobaczymy (błąd!). Przez te dwa tygodnie lataliśmy po urzędach i tłumaczach (mnie wywiało nawet do Warszawy w związku z apostille, ale o tym napiszę może następnym razem – międzynarodowe małżeństwa to naprawdę śmieszna sprawa), w międzyczasie dowiedziałam się, czy termin, który nas wstępnie interesował jest wolny i zrobiliśmy research wśród potencjalnych gości, by wiedzieć, czy to w ogóle ma sens i ktokolwiek ma czas (generalnie w soboty większość osób go ma – tym bardziej w wakacje). Wydawało się, że nie będzie problemów. Okazało się jednak, że bardzo się myliliśmy. W minucie, w której opuściliśmy USC, złapałam za telefon i zaczęłam obdzwaniać rodzinę. I dokładnie w tej minucie zaczęły się problemy…

0. Wyjdź z założenia, że to wydarzenie dla Ciebie, a nie dla gości

I już wtedy wszystko zacznie się walić.

1. Wybierz termin

Wymyśl sobie jakiś termin, sprawdź, czy jest wstępnie dostępny i zapytaj wszystkich, co robią tego dnia. Stwierdź, że ze wszystkich osób, które chcesz zaprosić, tylko dwie tego dnia mają inne plany niż nicnierobienie. Jedna z nich wydaje się być trudnym, druga prostym przypadkiem. Gdy poinformujesz później o terminie ślubu, okaże się, że jest zupełnie na odwrót. A i tak największy problem będą mieć ci, którzy żadnych planów na ten dzień nie mieli.

2. Zaproś gości telefonicznie

Nawet jeśli mieszkają tysiąc kilometrów od Ciebie, a ślub jest za trzy tygodnie, więc tak jest najszybciej, będą mieć z tym problemy. Bo kto zaprasza telefonicznie?! Nie osobiście?! I to w dodatku bez kiczowatego papierowego zaproszenia, które i tak zgubią albo wyrzucą?! To brak szacunku dla gości!

3. Zaproś gości trzy tygodnie przed ślubem

Nawet jeśli sama ledwo co wyszłaś z urzędu i od razu złapałaś za telefon, usłyszysz, że czemu wcześniej nie powiedziałaś (patrz pkt. 4), teraz to oni nic w ciągu tych paru dni nie załatwią (patrz pkt. 1), a tak w ogóle kto zaprasza przez telefon (patrz pkt. 2) i czy jesteś w ciąży (patrz pkt. 5). Uznają, że to nie wypada, żeby nie było wesela (patrz pkt. 6). W dodatku to ma być najpiękniejszy dzień, a Ty to tak na szybko… Tak nie można! Ślub planuje się pół roku wcześniej! Nawet jeśli to tylko wizyta w USC, by podpisać papiery. Oczywiście nie pogratulują. Bo w tym całym ślubie chodzi przecież o nich, nie o Ciebie i Twojego partnera.

4. Nie informuj nikogo o swoich planach

Załatw wszystkie formalności w spokoju, żeby nikt Ci głowy nie zawracał swoimi pomysłami. Nikomu o tym nie mów, żeby uniknąć problemów. I tak później okaże się, że jesteś wyrodną córką/wnuczką/kuzynką/siostrzenicą/znajomą/sąsiadką, bo jak śmiałaś nie poinformować o tym całego świata?!

5. Nie bądź w ciąży

Jeśli zamierzasz wziąć ślub dla siebie, a nie dla gości i organizujesz go w krótkim czasie (czyli poniżej pół roku), musisz być w ciąży. Inaczej nikt tego nie zaakceptuje. Nie martw się. To pytanie i tak padnie. Bo cóż innego usprawiedliwiałoby tak pospieszny ślub? No chyba nie miłość!
Jeśli jesteś w ciąży, prawdopodobnie wszystko Ci wybaczą. Jeśli nie – wydziedziczą.

6. Nie organizuj wesela

Nie masz pieniędzy, ani też ochoty na wielką imprezę, więc zaznacz w zaproszeniu (telefonicznym), że wesela nie będzie. Ew. jeśli wszyscy goście wyrażą zainteresowanie, możecie się wybrać do restauracji na obiad, gdzie każdy płaci za siebie lub pojechać nad jezioro i zrobić tam małego grilla. Oczywiście wszyscy wpadną w histerię (bo to nie kościelny i nie wypada robić tego jeszcze skromniej) i stwierdzą, żebyś wzięła kredyt, skoro nie masz pieniędzy. Ale impreza musi być!

7. Nie miej obrączek

Jakieś trzeba przecież mieć, choćby ze słomy! Nie wypada! I co z tego, że znalazłaś piękne, które kosztują cztery tysiące i kupisz je, gdy będzie Cię stać? Jak to ślub bez obrączek!

8. Zrezygnuj ze wszystkich typowo ślubnych rzeczy

Na pytania odpowiedz, że nie będzie ozdabiania samochodów, puszek się za nim ciągnących, białej sukni, welonu, tortu, podwiązek, kwiatów, oczepin i diabli wiedzą czego jeszcze. Limuzyny też nie będzie (po czym się zorientujesz, że Twój samochód wg papierów jest limuzyną i wprowadziłaś siebie samą błąd w wyliczaniu, z czego rezygnujesz).

9. A co do pytań odnośnie prezentów…

…powiedz, że chcesz, by po prostu dali Ci w spokoju wziąć ślub i przestali zawracać dupę tym, co im się nie podoba (ale to gdy naprawdę, ale to naprawdę nie możesz już wytrzymać).

10. Ostatecznie stwierdź…

…że w sumie wszyscy mogą zostać w domu, bo zorganizowałaś wszystko w trzy tygodnie, by mieć święty spokój i nie mieli czasu się wtrącać, a i tak nie wyszło. Uznaj, że trzeba było wziąć tajemny ślub i poinformować wszystkich dopiero po fakcie.
A na świadka wziąć kota. Bo tylko kot nie marudził.

Po czterech dniach wszystko się uspokoi. Ci, którzy są obrażeni, dalej nie będą się do Ciebie odzywać, a całej reszcie przejdzie, gdy uznają, że nie chcesz się nagiąć do ich oczekiwań (co i tak ostatecznie nie do końca wyjdzie). I pozostaje czekać na sądny dzień – ten który ma być najpiękniejszym w życiu.


Podobało się? Podziel się z innymi!
Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedintumblrmailFacebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedintumblrmail