Zakupy jesienne i słoneczny kot.

ZAKUPY 10-201501

Kiedy pokazywałam Wam ostatnio moje zakupy? Mam wrażenie, że minęła od tego czasu wieczność, co jest zdecydowanie prawdopodobne. Ostatnio robiłam większe zakupy chyba w czerwcu, ale na blogu wspominałam o jakichkolwiek… w zeszłym roku. No to dziś się podzielę moimi perełkami, bo każda z nich mnie uszczęśliwia. Na swój sposób.

Pamiętacie moją ostatnią wishlistę? Wspominałam na niej o zegarku Fossil. I kupiłam go sobie jako nagrodę za znalezienie pracy (miała to być nagroda za prawo jazdy, ale z tym coś mi jeszcze nie wyszło… Najpierw nauczę się parkować, a dopiero potem wybiorę się na kolejny egzamin – w przyszłym roku, bo w Małopolsce spadł śnieg). Kocham go, noszę codziennie i mój nawyk sięgania po telefon się trochę uspokoił. Jest piękny, ale teraz muszę przerzucić się na złotą biżuterię, bo cóż, mój piękny zegarek nie do końca pasuje do tych wszystkich rzeczy, które mam… Widziały gały, co brały. Kocham Fossila. Chcę wszystko.

Tego samego dnia wybrałam się na kolejne zakupy na Amazonie. Wiecie już, że zepsuł mi się Kindle (a jeśli nie wiecie, to się dowiedzieliście teraz) – i wpadłam w ogromną depresję. Okay, bzdura. Nie wpadłam, ale odmawiałam czytania książek w tym czasie. Po wypłacie (tego samego dnia zresztą, w którym ją dostałam i z miejsca wydałam, ekhm…) się złamałam i uznałam, że muszę, bo się uduszę. Najpierw chciałam Kindle touch, ale się zdenerwowałam z wielu powodów m.in. braku sensownych etui na niego. Ostatecznie kupiłam niewiele droższego Kindle Paperwhite (starszą wersję), a zrezygnowałam z etui (na razie), bo dostałam rozstroju nerwowego, próbując znaleźć coś fajnego, co nie kosztowałoby fortuny. A że wszystko kosztowało fortunę, olałam dalsze zakupy i wyszłam z domu. (Znaczy po tym, jak kupiłam stanowczo za dużo zabawek dla kota – o nich też napisać?).

Swoją drogą – chcecie poczytać co nieco na temat Kindle? Mogę napisać!

Poszłam do Polski na pocztę i wracając, pomyślałam, że zajrzę do CCC. Nie znalazłam tam nic sensownego, ale pomyślałam, że jakieś dziesięć lat temu w House’ie były nauszniki, a że ja moje w zeszłym roku zgubiłam i bardzo nad tym faktem ubolewałam (tylko ja wiem, jak bardzo nie znoszę czapek…), a w Niemczech znalezienie sensownych w sensownej cenie to naprawdę skomplikowana czynność, jak się przekonałam, to pomyślałam, że pójdę i sprawdzę, choć prawdopodobieństwo, że asortyment po dziesięciu latach się nie zmieni jest, no cóż, nędzne. Głupi ma jednak szczęście i okazało się, że mieli tam niemal identyczne nauszniki jak te, które zgubiłam. I nie były drogie. Zaledwie 25 złotych.

Już opuszczałam tę galerię handlową, gdy postanowiłam zajrzeć do Inmedio (?) i zobaczyć, czy jest Twój Styl. To jedyne czasopismo dla kobiet, które zdarza mi się czytać i od czasu do czasu lubię tam zajrzeć. Akurat go nie było, ale znalazłam magazyn Yoga. Dołączono płytę, więc się skusiłam, choć uznałam, że ktoś się w głowę uderzył, wymyślając cenę. Przez moment się zastanawiałam, czy kupno „Greya” nie byłoby sensowniejszym rozwiązaniem, bo ma przynajmniej więcej stron (przeczytałam go i tak! O tym w następnym „Co czytasz?„). W każdym razie o Yodze mogłabym napisać jakiś elaborat, bo mam mocno mieszane uczucia – pierwsza połowa czasopisma doprowadzała mnie do szału, a druga była dość sensowna. Znacie? Co sądzicie na temat tego czasopisma?

Potem poszłam do sklepu z zabawkami… Głównie z myślą, by kupić mojemu Niemcowi urządzenie do trzymania kart (on się do tego nie nadaje – za każdym razem je składa i gdy przychodzi do wykonania jakiegoś ruchu, najpierw musi je w ręce rozłożyć, a ja dostaję szału). I faktycznie – kupiłam. A do tego dwie gry karciane – szalone Schwarz, Rot, Gelb oraz trochę skompresowaną wersję mojej ulubionej planszówki – Osadników z Catanu. Kolejne pytanie do Was – czy istnieje polska wersja Schwarz, Rot, Gelb? Mój Niemiec dostał swoje urządzenie, a ja kolejne dwie gry do kolekcji. Niedługo będziemy mogli otworzyć bibliotekę. Ze wszystkim.

I na koniec postanowiłam spełnić moje odwieczne marzenie. Na mniej więcej każdej wishliście wspominam o chęci posiadania całej sagi Wiedźmina, prawda? Najpierw chciałam tę w twardej oprawie, ale ona się źle czyta i odkąd wyszły nowe okładki – w których się zakochałam – obniżyłam trochę moje wymagania. Tyle że wciąż nic z tym nie zrobiłam. I w zeszłym tygodniu się wkurzyłam. Bardzo mocno na siebie samą. Kupuję inne rzeczy, a to, co jest dla mnie tak ważne, olewam. I wydałam moje absolutnie ostatnie pieniądze na trzy pierwsze tomy. Teraz mam już cztery (z „Sezonem burz”, który kupiłam przed premierą), czyli dokładnie połowę. I jestem szczęśliwa. Oczywiście zaczęłam czytać. Znowu. Jestem nawiedzona.

I tak to jest pozwolić kobiecie zrobić zakupy.

Jeśli zjedziecie zaś do końca tego posta (o ile w ogóle go przeczytaliście, w co staram się wierzyć), możecie zobaczyć Miri w słońcu. Kot gratis. Żeby nie było tak nudno. (Dla mnie nudno nie jest, ale mogę się założyć, że kogoś moje zakupy zanudzą na śmierć, a koty – jak to mawia Śmierć – są miłe, also…).

Zazdrościcie, czy umarliście już z nudów?
ZAKUPY 10-201502 ZAKUPY 10-201503 ZAKUPY 10-201504 ZAKUPY 10-201505 ZAKUPY 10-201506 ZAKUPY 10-201507 ZAKUPY 10-201508


Podobało się? Podziel się z innymi!
Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedintumblrmailFacebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedintumblrmail
  • Z tego co wiem, ta gra nie ma polskiej wersji.

  • Ciekawi mnie czytnik Kindle, chciałabym sobie kupić ale ciągle nie wiem czy będzie dla mnie ok. Lubię tradycyjne książki i może mi nie wystarczać :)

    • Nikt Ci nie każe rezygnować z tradycyjnych książek. Kindle jest świetnym rozwiązaniem w podróży i wannie :). Papierowych książek jednak nie przebije. To tylko substytut.

  • Ja przeczytałam calutki :) Mnie się bardzo podobają zegarki Olivii Burton. Myślę, że Tobie też by się spodobały. Sprawdź sobie na oficjalnej stronie. Co Cię denerwowało w Yodze, a co się podobało?

    • Te zegarki są bardzo ładne, ale nie do końca moje :). Yoga to magazyn w dużej mierze reklamowy. Większość artykułów liźnie ledwo jakiś temat, a służy głównie jako reklama dla jego autora (który chce sprzedać kurs, produkt bądź inne rzeczy). W drugiej połowie teksty były już bardziej pełne i dość dobre. Wtedy przestałam zgrzytać zębami. Za tę cenę można oczekiwać naprawdę dużo więcej… A pierwszą rzeczą, która mnie mocno wkurzyła, był wywiad z Edytą Herbuś, w którym nie było ani słowa o tym, z kim wywiad jest przeprowadzany. Musiałam sprawdzić w spisie treści (nie sądzę, bym miała obowiązek rozpoznawać pewne osobistości tylko po zdjęciu, to było nieprofesjonalne). Czyżby nie zapłaciła za reklamę? Oczekiwałam czegoś w stylu slow-yoga, a dostałam sell-yoga. Ale jak mówię – druga połowa była znacznie lepsza, choć wciąż nie wiem, czy powinnam się wściekać w związku z ceną i jakością. Płyty z ćwiczeniami jeszcze nie przejrzałam. Nie zachęciło mnie to póki co. Ale na pewno to zrobię.

  • 1. czapki lubię z przyczyn li i tylko cieplarnianych
    2. Kindla posiadam, na spółkę z MężemWłasnym, ale nadal chętniej sięgam po książki tradycyjne
    3. „Twój Styl” czytam nieregularnie, a o Yodze pierwszy raz słyszę
    :)

    • Przyczyny cieplarniane czapkom w moim przypadku nie pomogą, bo boli mnie od nich głowa. Albo się zsuwają i nie spełniają swojej funkcji. Ja zwykle czytam w drodze i wtedy Kindle jest niezastąpiony :). Yoga zaś pojawiła się na rynku kilka miesięcy temu (tak mi się wydaje) i jest stosunkowo nowa. Poza tym to kwartalnik, więc mogła się nie rzucić w oczy. Poza tym też nie wszędzie ją sprzedają.